Dlaczego Czerwony Namiot?

Tekst Karoliny Anweiler, powstał po spotkaniu w Czerwonym Namiocie w Katowicach, luty 2014.

Pamiętam takie wydarzenie z okresu ciąży: było lekko widać brzuszek, co pozwalało ludziom na pytania wprost jak się czuję, o troskę, czy dotyk bez pytania, co samo w sobie było miłe, ale to nagłe bycie widzialną kobietą lekko przerażało. Na jedno z takich pytań, odpowiedziałam, że

czerwony namiot czuję się niesamowicie, że to jest stan, w którym czuję się włączona w większą całość, we wspólnotę kobiet, jakbym nagle rosnącym brzuchem była połączona z linią przodkiń a za ręce trzymała olbrzymi krąg kobiet, które wydały na świat dziecko.

 

Po porodzie wiedziałam, że ta inicjacja w kobiecość nie powinna była być pierwszą. Przypomniałam sobie książkę Anity Diamant „Czerwony Namiot” i wiedziałam czego zabrakło. Wspólnoty, towarzystwa, mądrości i humoru starszych i innych bliskich kobiet, tego zaufania o którym tak łapczywie czytam, specyficznej więzi. Tego co mężczyźni prześmiewczo ale też trochę z lękiem niezrozumienia nazywają solidarnością jajników. Zabrakło w życiu wprowadzenia w świat kobiet wraz z pierwszą krwią. Wprowadzenia, które w tak wielu kulturach funkcjonowało i nadal funkcjonuje dbając o właściwy start dla dziewczynek, dbając o święto metamorfozy.

Lata unieważniania miesiączki i naturalnego rytmu nie wspierały przy porodzie. Każdy skurcz uczył ciała na nowo w zaskakujący i bolesny sposób. A można było się wcześniej przygotować, doświadczyć cyklu oraz rytmu miesięcznego, nauczyć się współpracować ze sobą a nie przymuszać się do działań, które to przymuszenie jak każda przemoc rodzi ból- jeśli nie od razu to nieco później ale zawsze i bez wyjątku. O miesiączce w naszym społeczeństwie nie mówi się zbyt wiele, a jeśli już to zazwyczaj w reklamie albo na lekcji wychowania fizycznego, podczas którego pojawia się dysonans między tą reklamowaną dyspozycyjnością podczas „tych dni”; a samopoczuciem, które mówi coś zupełnie innego. Miesiączka nie ma racji bytu w pracy, w domu, każdy dzień w pędzie jest taki sam, i trzeba go przeżyć maksymalnie wydajnie. Pęd do sukcesu i do realizacji zadań dewaluuje krew miesięczną. Widać w niej tylko słabość, przez którą nie można spełnić wszystkich oczekiwań. Ciągle widuję kobiety w kolejce do kasy tylko z wodą i lekiem przeciwbólowym na taśmie, ze zmęczeniem wyrysowanym na twarzy i niecierpliwością- kiedy połknę lek, kiedy już to minie. W medialnym przekazie umyka moc, zatrzymanie się, i nabranie siły. Natura nie wymyśliłaby czegoś co nam szkodzi, to cywilizacja wydajności tak zinterpretowała. Natura wspiera i naszym niełatwym zadaniem jest usłyszeć jej głos poprzez hałas świata. Odkodować wiedzę, zinterpretować swoje ciało na nowo. Warsztaty w Czerwonym Namiocie są właśnie po to by wyrwać się ze ślepego pędu, by pomyśleć w kręgu bardziej doświadczonych kobiet „co ze mnie człowieka, robi kobietę” Przywrócić swoje funkcjonowanie lunarnemu cyklowy i nie wymagać od siebie cudów, wymagać od siebie słuchania własnego wnętrza, być po prostu cudem stworzenia. Iść z falą w swoim organizmie, która unosząc się tworzy, opadając weryfikuje plany. Poznać subtelności i niuanse własnego cyklu. Z tą falą rozwijać swoje życie i pracować. Dopiero z wiedzą o własnym ciele podejmować decyzje o środkach higienicznych, o antykoncepcji, badać co służy, co odbiera energię i krzywdzi organizm.

Doświadczając obecności w czerwonym namiocie doświadczyłam obecności w samej sobie, w swoim ciele, bez oceny, z czysta miłością dla siebie dla innych kobiet, które ze mną były. Dziękuję wam kobiety, nie to za mało – jestem Wam głęboko wdzięczna. Nie porzucę Namiotu, tej karmiącej energii i mocy. Jako doula, jako kobieta chcę zaprosić każdą bez wyjątku kobietę do Namiotu. Szukajcie przewodniczek, zapraszajcie je do swoich miast, wiosek, w każde miejsce gdzie chcecie poczuć tę wspólnotę, inicjujcie spotkania a potem podtrzymujcie w waszej wspólnocie ogień. Czerwony namiot to nie fanaberia współczesności i kolejny ekscytujący rozwojowy warsztat. Czerwony namiot to dla kobiety niezbędnik to nawigacja, to konieczność.

 
Tytuł:

Nick:

Treść:

Tekst z obrazka:

CAPTCHA

Nienarodzona dziewczynka w połowie ciąży (waży wtedy ćwierć kilograma)– ma w swoich malutkich jajnikach 6 milionów komórek jajowych!

Wagina jest najczystszą przestrzenią kobiecego ciała, czystszą niż usta. Ma pH od 3,8 do 4,5, takie jak czerwone wino :-)

więcej o pieknie kobiecego ciała

  1. Recenzja Oskara Majdy
    7 skutecznych sposobów - recenzja Oskara Majdy"7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki, czyli jak przemienić ból w przyjemność " to według mnie obok „Tańca spirali” Starhawk najważniejsza książka, którą wydano w Polsce w 2016 roku. W odważny, bezpretensjonalny sposób poruszany jest w niej temat miesiączki, obłożonej w Polsce licznymi tabu, marginalizowanej, niejednokrotnie wyszydzanej. A przecież miesiączka jest ważną częścią życia każdej Polki i każdego Polaka. Nasze matki, siostry, żony, partnerki, koleżanki z pracy wszystkie miesiączkują, nawet jeśli większość z nich dokłada wszelkich starań, żeby ten aspekt ich życia pozostał niezauważalny, ukryty. Natalia Miłuńska, która od 18 lat zajmuje  się badaniem cyklu menstruacyjnego i pracuje w tym kontekście z kobietami stawia w swojej książce kilka ważkich tez. Według niej miesiączka nie musi być bolesnym, traumatycznym, doświadczeniem a praca z własnym cyklem menstruacyjnym może pozwolić każdej kobiecie nawiązać kontakt z jej własnym ciałem, jej kobiecością i całym związanym z nimi ogromnym potencjałem.
  2. Recenzja Izy Dziugieł
    Recenzja Izy Dziugieł Jej Wysokość Miesiączka Kochana Kobieto! Jeśli masz przeczytać jedną książkę w tym roku albo w następnym, to niech będzie ta. Ok? Zrób to z szacunku do siebie, bo na taki Ty i Twoje ciało zasługujecie!
  3. Recenzja Magdaleny z krag-kobiet.pl
    Mieszkanie było nieposprzątane, naczynia nieumyte, czytałam!Piękna, ważna i potrzebna książka, która dla wielu kobiet może być pierwszym albo kolejnym krokiem w kierunku większej akceptacji siebie, miłości do swojego ciała, zrozumienia cyklu, szacunku dla kobiecości.