W poszukiwaniu pięknego słowa
wagina, vulva, joni – jak mówić o kobiecym ciele?
To ważne, jak mówimy o naszym ciele. Kiedy brak nam słów trudno rozmawiać, trudno zaakceptować i polubić swoje ciało. Jak bowiem lubić kogoś, kto ma paskudne imię, albo kogo nie wiemy, jak nazwać? 


foto:MagaCebulakA tak się składa, że słowa, które oferuje nam język polski na określenie “kobiecości”, tak samo zresztą jak wiele języków europejskich, nie są specjalnie udane. Albo wulgarne (cipa, pizda) albo medyczne (kobiece narządy płciowe). Niektóre z określeń, przejętych niestety przez współczesną medycynę, wyraża stosunek naszych przodków i kultury do kobiecości. Najkoszmarniejszym z nich jest – moim skromnym zdaniem - słowo „srom”, oraz towarzyszące mu określenie „wargi sromowe”. Srom w języku polskim oznaczał wstyd oraz zgryzotę. Sromotna klęska to porażka całkowita, okrywająca hańbą. Zasromać się to zasmucić się, zmartwić. W innych kulturach i czasach kobiecość zwano „Różą”, a jej wargi „Płatkami”. My mamy dziś Srom i wargi sromowe. (Czy ktokolwiek na świecie chciałby mieć srom i wargi sromowe? To jak mieć wstyd i wargi wstydowe).
Nawet w skądinąd ciekawych i ważnych książkach, które za cel stawiają sobie przywrócenie szacunku do kobiecej seksualności (jak na przykład w książce „Wagina” Catherine Blackledge) używa się słowa srom, co prowadzi do tragicznych i niezamierzenie humorystycznych fragmentów.
Z kolei słowo pochwa jest militarne, wyraźnie odnosi się do koncepcji kobiecości jako „pojemnika” na męski, twórczy pierwiastek, określa ją, jej rolę jako bierną. Pochwa, jak wiemy, jest na miecz. Łaciński odpowiednik tego słowa: wagina, choć brzmi ładniej od sromu, nadal jednak znaczy to samo: pochwa.
Inne wymyślane współcześnie słowa (głównie w książeczkach uświadamiających dla dzieci – trudno wszakfoto opowiadać im o sromie i piździe) jak na przykład kuciapka są infantylne i w tym konkretnym przypadku, kojarzą się bardziej z kupą, niż pięknem i tajemniczym miejscem kobiecego ciała.
Problem słów staje się palący, gdy pojawia się córeczka. Wiele kobiet chce dać swoim córkom dobry przekaz o kobiecości, ale zatrzymują je słowa. Jak dać dziecku dobry przekaz o kobiecości używając słów cipka (to są głupie cipki) albo srom?
Jak wyjść z tego impasu? W gronie kobiet ze Stowarzyszenia Dakini, do którego należę, zaczęłyśmy używać pochodzącego z sanskrytu słowa joni. Nieobciążone w Polsce żadnymi skojarzeniami, słowo to oznacza Świętą Przestrzeń i jest używane w tybetańskiej tantrze miłosnej. Po pewnym czasie stało się to naturalne jak oddychanie, że mam joni. Nie srom, nie cipkę, nie muszelkę a joni – świętą przestrzeń.
Oczywiście takie podejście do kobiecości, – że jest święta to znaczy czysta, piękna a jednocześnie dzika i swawolna (i że to się w ogóle nie wyklucza, a wręcz przeciwnie – warunkuje i dopełnia) jest w Polsce rewolucyjne. Czuję to szczególnie, gdy spotykam córeczki moich znajomych i przyjaciółek, które używają słowa joni. Ich mamy nie muszą lawirować używając słowa pupka na określenie wszystkiego, co jest „gdzieś tam, na dole”.
Małe dziewczynki (mają trzy, cztery lata) wiedzą, że mają joni i że to powód do radości. Jest to dla nich najnaturalniejsze pod słońcem.
A ty jak mówisz na „kobiece” części swojego ciała? Może masz jakieś słowo/słowa, które kojarzą ci się dobrze i radośnie? Może chcesz się nimi podzielić?
 
Tytuł:

Nick:

Treść:

Tekst z obrazka:

CAPTCHA

Nienarodzona dziewczynka w połowie ciąży (waży wtedy ćwierć kilograma)– ma w swoich malutkich jajnikach 6 milionów komórek jajowych!

Wagina jest najczystszą przestrzenią kobiecego ciała, czystszą niż usta. Ma pH od 3,8 do 4,5, takie jak czerwone wino :-)

więcej o pieknie kobiecego ciała

  1. Recenzja Oskara Majdy
    7 skutecznych sposobów - recenzja Oskara Majdy"7 skutecznych sposobów na bolesne miesiączki, czyli jak przemienić ból w przyjemność " to według mnie obok „Tańca spirali” Starhawk najważniejsza książka, którą wydano w Polsce w 2016 roku. W odważny, bezpretensjonalny sposób poruszany jest w niej temat miesiączki, obłożonej w Polsce licznymi tabu, marginalizowanej, niejednokrotnie wyszydzanej. A przecież miesiączka jest ważną częścią życia każdej Polki i każdego Polaka. Nasze matki, siostry, żony, partnerki, koleżanki z pracy wszystkie miesiączkują, nawet jeśli większość z nich dokłada wszelkich starań, żeby ten aspekt ich życia pozostał niezauważalny, ukryty. Natalia Miłuńska, która od 18 lat zajmuje  się badaniem cyklu menstruacyjnego i pracuje w tym kontekście z kobietami stawia w swojej książce kilka ważkich tez. Według niej miesiączka nie musi być bolesnym, traumatycznym, doświadczeniem a praca z własnym cyklem menstruacyjnym może pozwolić każdej kobiecie nawiązać kontakt z jej własnym ciałem, jej kobiecością i całym związanym z nimi ogromnym potencjałem.
  2. Recenzja Izy Dziugieł
    Recenzja Izy Dziugieł Jej Wysokość Miesiączka Kochana Kobieto! Jeśli masz przeczytać jedną książkę w tym roku albo w następnym, to niech będzie ta. Ok? Zrób to z szacunku do siebie, bo na taki Ty i Twoje ciało zasługujecie!
  3. Recenzja Magdaleny z krag-kobiet.pl
    Mieszkanie było nieposprzątane, naczynia nieumyte, czytałam!Piękna, ważna i potrzebna książka, która dla wielu kobiet może być pierwszym albo kolejnym krokiem w kierunku większej akceptacji siebie, miłości do swojego ciała, zrozumienia cyklu, szacunku dla kobiecości.